All Posts By

domi

Przydatne wskazówlki

Jak kupić tanie bilety lotnicze?

         Często największym kosztem podczas organizacji wyjazdu są bilety lotnicze. W Europie za bilety staram się płacić mniej niż 200 zł w dwie strony. Wszystko zależy od kierunku, okresie, w którym chcemy jechać oraz czasie, w którym kupujemy bilet.

Moje wskazówki:

  • Obserwacja – szukając bilety na poszczególne destynacje należy się zorientować, kiedy ceny są najniższe. Na miesiąc przed wyjazdem, dwa miesiące, za pół roku, a może jutro. W zależności od kierunku bilety tanieją w różnym czasie. Warto po prostu śledzić dany kierunek na którym nam zależy.
  • Otwarty umysł – nawet jeżeli nie planowaliśmy podróży w określone miejsce, a znajdziemy tanie bilety, może warto się tam wybrać? Czasami bilety można kupić za mniej niż 20 zł!!!
  • Weekendy – unikajcie weekendów! Bilety wtedy znacznie drożeją. Najlepiej kupować je od poniedziałku do środy w nietypowych godzinach, np. w nocy, nad ranem
  • Wyszukiwarki – zawsze zaczynając wyszukiwanie biletów lotniczych wpisuje w wyszukiwarkę typu: skyscanner, momondo kraje skąd –  dokąd chce się przemieścić. Wiem wtedy z jakich lotnisk oraz jakie linie lotnicze latają do określonego miejsca. Mogę wówczas zawęzić poszukiwania i skupić się na konkretnych lotniskach i liniach lotniczych.
  • Facebook, instagram – obserwacja grup, stron wyszukujących tanie bilety lotnicze jak np. fly4free możemy skorzystać z pomocy osób, które śledzą ceny biletów na bieżąco
  • Członkowstwa np. Wizz Discount Club – koszt dla jednej osoby + osoba towarzysząca to 29,99 Euro na rok. Podczas podróży do Dubaju bardziej mi się opłacało wykupić członkostwo i zapłacić za nie + bilety w niższej cenie, niż bilety bez członkostwa, a pozwoliło mi zaoszczędzić również podczas innych podróży tego roku. 
  • Karta kredytowa Wizz – karta dzięki której automatycznie dostaje się członkowstwo Wizz Discount Club, ubezpieczenie podróżne, punkty za zakupy. Uznawana jest na całym świecie i można z niej normalnie korzystać

        Wiadomo, że nie zawsze od razu złapiemy najtańszy bilet, czasem na dobre i tanie warto poczekać. Nie zniechęcajcie się, walczcie, a na pewno upolujecie bilety w odpowiedniej dla Was cenie. Wystarczy odrobina chęci, zaangażowania, czasu oraz… szczęścia! Powodzenia 🙂

Włochy

Apulia

W czerwcu tego roku zrodził się pomysł krótkiego wypadu na południe Włoch w okolice Bari/Polignano a Mare. Każdy powód jest dobry żeby gdzieś wyjechać tym razem były to urodziny mojego chłopaka, który kocha Włochy jak i włoską kuchnie.

Zapraszam Was na krótką relację z pobytu, może zainspirujecie się miejscami z naszego polecenia 🙂

Transport

Wybraliśmy lot na trasie KRK – BRI linią lotniczą Wizzair.

Ceny biletów oczywiście zależą od wielu czynników, ale na spokojnie można je znaleźć za ok. 200 zł w obie strony. Jeżeli posiadacie członkostwo Wizz discount Club lub traficie na promocje będą jeszcze tańsze, warto polować.

Z racji tego, że mieliśmy bardzo mało czasu (nasza wycieczka trwała od czwartku do soboty) postanowiliśmy dużo się przemieszczać po całym regionie Apulii, więc wynajem samochodu okazał się świetym pomysłem. Jest to chyba najlepsza opcja jeżeli nie zależy nam tylko na zwiedzaniu jednego miasta, bądź okolicznych plaż, a całego regionu. Podczas naszych wyjazdów staramy się zobaczyć jak najwięcej jednocześnie przy tym wypocząć – tak jest to możliwe 🙂

Oto nasz Fiacik, idealny gabarytowo na wąskie włoskie uliczki

Cena wypożyczenia samochodu na 3 dni to ok. 200 zł + paliwo. W ciągu tych 3 dni przejechaliśmy ok. 600km, dlatego na paliwo wydaliśmy ok. 80 Euro

Co warto zobaczyć będąc w Apulii 3 dni ?

Bari

Do Bari postanowiliśmy wstąpić w drodze z lotniska oddalonego ok. 12 km od miasta. Jako, że mieszkaliśmy w Polignano a Mare, Bari było po drodze, dlatego uznaliśmy, że warto zobaczyć stolicę regionu. Po podróży, głodni jak wilki, ruszyliśmy w kierunku restauracji znalezionej na szybko w internecie. Następnie przespacerowaliśmy się po starym mieście oraz porcie.

cof

Polignano a Mare

Chyba najsłynniejszym miejscem w regionie jest cudowna plaża Lama Monachile zwana również Cala Porto położona między skalnymi ścianami za wielkim mostem. Jako, że w mieście nie ma zbyt wielu plaż – większość to po prostu skały, z których należy zejść do wody, to Lama Monachile jest nieco zatłoczona w szczególności w sezonie. Nie ma co się dziwić, ponieważ znajduje się w samym centrum miasta, dzięki czemu łatwo się do niej dostać. Wszystkie te czynniki zapewne przemawiają za atrakcyjnością plaży. Dodatkowo organizowane są tam skoki ze skał w formie zawodów, osobiście ich nie widzieliśmy, ale w mieście znajdowało się mnóstwo informacji na ten temat 🙂

Restauracja w skale – Grotta Palazzese

Cena za menu degustacyjne w restauracji wynosi 180 euro/ osoba. Nie ma możliwości zakupu pojedynczej rzeczy np. kawy, czy deseru. Jest to dość zrozumiałe każdy z ciekawości poszedłby w takie miejsce, zajmował stolik, w czasie, kiedy teraz zarabia on na siebie dużo, duuuużo więcej. Czytałam różne opinie o jakości potraw, ale jak to bywa, ile ludzi tyle opinii, także jeżeli ktoś dysponuje wolnymi 750 zł na kolacje i ma ochotę to sprawdzić to z pewnością stolik się znajdzie. My się nie skusiliśmy 🙂

Stare miasto

Przepiękne stare miasto, moim zdaniem dużo ładniejsze od tego w Bari. Musicie zobaczyć sami.

Natrafiliśmy jeszcze na obchody święta patrona San Vito

Mieliśmy szczęście mieszkać w samym jego centrum, z okna widok na morze <3   Szczerze mówiąc chyba lepiej nie mogliśmy trafić

Nocleg rezerwowaliśmy przez booking.com cena za 3 noce wyniosła 147 euro za dwie osoby

 

Alberobello

Bardzo fajne miasteczko znajdujące się 30 km od Polignano a Mare. Bajkowego klimatu miastu nadają domki trulli, które zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. I nie ma co się dziwić, są to domy zbudowane z kamienia wapiennego, bez żadnej zaprawy, a szpiczaste dachy po ułożeniu utrzymują się wyłącznie z własnego ciężaru. Pomysł na budowę takich domków zrodził się, kiedy zaczęto pobierać wysokie podatki za wszystkie „solidne domy”. Trulli  sprawiały wrażenie „tymczasowych” i w ten sposób mieszkańcy chronili się przed wysokimi opłatami, a w razie potrzeby były rozbierane.  Trulli wspaniale sprawdzają się w klimacie śródziemnomorskim, ponieważ są chłodne latem i ciepłe zimą. Oczywiście budowle okazały się trwałe i niektóre przetrwały nawet 200 lat.

Miałam wrażenie, że mogę zatrzymać się na chwilę, zwolnić tempo, zobaczyć jak żyją lokalni ludzie siedzący na ławce przed domkiem i odpocząć od zgiełku dużych miast. Szczególnie polecam wybrać się tam na zachód słońca, kiedy nie ma już tak dużo turystów i widać piękny kolor nieba za stożkowymi dachami domków.

Ogromnie mnie urzekło to miejsce i uważam, że zdecydowanie warto się tam udać 🙂

 

Plaże Spiaggia di Pescoluse

Bardzo długie, ciągnące się wiele kilometrów przepiękne plaże o krystalicznie czystym morzu, przez wielu turystów nazywane Malediwami Europy lub Włoskimi Karaibami. Pomimo dalekiej drogi jaką trzeba było przebyć z Polignano a Mare jeszcze raz zdecydowalibyśmy się tam przyjechać. Oboje kochamy piękne plaże oraz turkusowe, czyste morze, dlatego ten rejon urzekł nas całkowicie. Na zdjęciach dokładnie można zobaczyć cudowny kolor wody oraz  czysty, jaśniutki piasek.

Torre Sant Andrea

Wracając z powrotem do naszego miasteczka postanowiliśmy zahaczyć o jeszcze jedno miejsce, które zachęciło mnie pięknymi zdjęciami na blogach oraz w przewodniku. Są to naturalne formacje skalne w wodzie. Nieopodal znajduje się bezpłatny parking, z którego trzeba przespacerować się klifem, aby móc podziwiać piękne cuda natury. Jest możliwość również zejść do wody, aby wokół nich popływać, czy ponurkować.

 

Tyle zdążyliśmy zobaczyć w zaledwie 2 dni 🙂 Mam nadzieję, że ta szybka relacja zainspiruje Was do wykorzystywania czasu w 100% oraz może skorzystacie z polecanych przez nas miejsc. Do Zobaczenia! 🙂

Ateny

Ateny

Zabieram Was na 3 dniową podróż do serca Grecji.

Razem z przyjaciółkami postanowiłyśmy zorganizować sobie babski wypad do miejsca, w którym będzie dość ciepło jak na koniec marca, a dodatkowo nie zrujnuje naszych kieszeni.
Po przeanalizowaniu cen biletów lotniczych wybór padł na Ateny 🙂

Dojazd z lotniska

Wybrałyśmy lot linią Wizzair z Katowic, koszt biletu w obie strony wyniósł nas ok 200 zł
Port Lotniczy w Atenach znajduje się 30km od Centrum, dlatego warto zastanowić się jak tam dotrzeć.

Z lotniska do Centrum Aten można dojechać na 4 sposoby:

  • najtańsza opcja to autobusy linii X95 jeżdżące do placu Syntagma, kursują co 20 minut,  koszt biletu normalnego wynosi 6 euro, ulgowego 3 euro. Czas przejazdu to ok. 1h w zależności od warunków na drodze, raczej będzie to ponad godzina
  •  metrem – bilety lotniskowe na metro kosztują 10 euro w każdą stronę, z/na lotnisko.
    Bilet turystyczny obejmuje również trasę na lotnisko.
  • uberem – jeżeli posiadacie aplikację uber działa ona również w Atenach, jest to opcja bardziej opłacalna dla większych grup
  • taxi – najdroższa z opcji jak zwykle dostępna na lotniskach

 

Komunikacja miejska w Atenach

metro – bardzo wygodny środek transportu, trasy są dobrze rozwinięte, można dojechać praktycznie wszędzie. W dużej części jest to metro naziemne.

trolejbusy – podobnie jak metro posiadają rozbudowaną siatkę połączeń, tam gdzie nie dojedziemy metrem można się wspomóc autobusami, my tylko raz z nich korzystaliśmy chcąc dojechać nad morze

Bilet turystyczny – bardzo fajna opcja jeżeli chcecie przyjechać do Aten na 3 dni. Obejmuje on również trasę na lotnisko, jak i wszystkie inne miejskie środki transportu w Atenach.
Kosztuje 22 euro i możecie go kupić w kasach metra przy lotnisku. Bilet jest ważny 72h. Zdecydowałyśmy się właśnie na tą opcję 🙂

Co zwiedzić w Atenach ?

Zacznę od tego co mnie najbardziej zachwyciło, czyli wzgórze Likavitos!  Nie byłabym sobą gdybym zaczęła od tego co jest najbardziej typowe, czyli wszystkie starożytne ruiny, które pozostały w Atenach i teraz są świetną atrakcją. Wiecie albo i nie, że kocham naturę, morze, zachody słońca i pięęęękne widoki!

Jeżeli tak jak ja uwielbiacie takie miejsca to strasznie polecam wzgórze Likavitos. Zdarzyło nam się troszkę pobłądzić i o mały włos nie zdążyłybyśmy na zachód słońca.., ale na szczęście się udało. Wzgórze jest dość wysokie 277 m n.p.m, co czyni je najwyższym w mieście. Podobno na szczyt można wjechać kolejką, jednak szczerze mówiąc weszliśmy od takiej strony, że kolejki kompletnie nie widziałam. Rozmawiając później ze znajomą okazało się, że kolejka znajduje się gdzieś w górze i wygląda dość niepozornie. Jeżeli u Was tylko taka opcja wchodzi w grę znając jej nazwę zapewne ją znajdziecie, my nie traciłyśmy na to czasu 🙂 Jak już wdrapiecie się na górę, szybko zapomnicie o wylanych potach i bolących nogach…. bo widok jest obłędny! Trafiłyśmy na piękną pogodę i bezchmurne niebo, co sprawiło, że mogłyśmy bez problemu podziwiać te cudowne widoki. Po zachodzie też jest pięknie, wszędzie widać światełka, bardzo ładnie prezentuje się podświetlone wzgórze Akropolu, a w oddali możemy zobaczyć morze. Ciężko pokazać ten klimat na zdjęciach, myślę, że po prostu musicie się tam wybrać.

Akropol, zabytek wpisany na listę UNESCO. Przed Olimpiadą w 2004 roku tereny wokół akropolu zyskały nowe życie, teraz możemy spacerować deptakiem wyłączonym z ruchu kołowego, podziwiać przyrodę oraz bez problemu dotrzeć do kolejnych atrakcji na wzgórzu. Ruiny Partenonu ciągle są w renowacji, przez co na zdjęciach można zobaczyć rusztowania.

 

Wejście na Akropol kosztuje 20 euro normalny, a 10 euro ulgowy. Studenci wchodzą za darmo 🙂 Jeżeli kupicie bilet łączony na wszystkie pozostałe atrakcje wyniesie Was to ok. 30 euro.
Trochę dużo jak na tak niewielki obszar, czy jest tego wart? Nie wiem. Akropol stanowi w sumie największą atrakcję w mieście, wiec nie ma co się dziwić, że ceny są dość wygórowane. Najlepiej pojechać z legitymacją studencką.

Odeon Heroda Attyka – jest to teatr muzyczny, zbudowany w 161 r. przez Heroda ku pamięci swojej małżonki Aspasii. Od jednego pana przed teatrem dowiedziałam się, że po dziś dzień wystawiane są tam sztuki. Można zobaczyć go ze wzgórza oraz z poziomu sceny. Z obu perspektyw wygląda ciekawie.

Teatr Dionizosa – pierwszy w Grecji teatr był świątynią Dionizosa – boga wina, ekstazy, aktorów i teatru. Kiedyś znajdowała się tam ruchoma scena oraz widownia z drewnianych ławek, w pierwszym rzędzie mieściły się marmurowe fotele kapłanów. Teraz możemy zobaczyć tylko to co zostało…

Świątynia Zeusa Olimpijskiego, a właściwie jej resztki możemy zobaczyć niedaleko Stadionu Olimpijskiego. Kiedyś musiała to być wielka budowla, teraz widać jedynie ogromne kolumny na dużym placu. Ich kolor idealnie komponuje się z pięknie zieloną trawą w tym miejscu.

Widok z Akropolu

Fani sportu powinny być zainteresowani Stadionem Olimpijskim, jest bardzo duży. Powstał w IV w. p.n.e i organizowano tam igrzyska panatenajskie co 4 lata, podczas święta patronki miasta – Ateny.

Łuk Hadriana, dawna wschodnia brama Aten

Ogrody Narodowe, super miejsce na popołudniowy spacer. Mnóstwo zieleni, palm, różnorodnej przyrody, jeziorko i zwierzątka 🙂 Mieliśmy okazję spotkać na ścieżce żółwia, spacerował sobie dziarsko w samym centrum miasta! Zupełnie się tego nie spodziewałam, dodatkowo spotkałyśmy jeszcze gęś! Cały ogród jest bardzo zadbany i warto się tam wybrać, zobaczcie sami.

Polecam też pojechać nad morze, czyli miejsca, które kocham najbardziej. Podobno ładniejsze rejony są czym dalej na południe, my nie miałyśmy zbyt wiele czasu, więc postanowiłyśmy wybrać się do najbliżej położonej plaży niedaleko portu Pireus. Do portu można dojechać metrem, następnie przejść piechotą lub wsiąść w autobus i dojechać do Votsalakia Beach.

Plaka, ta „ładniejsza” część Aten. Generalnie Ateny nie słyną z czystości, ładnych, zadbanych budynków, czy klimatycznych uliczek, jednak na Place możemy części tego uświadczyć.

Moim zdaniem całe centrum niedaleko Syntagmy prezentuje się całkiem dobrze, gorzej jak przejdziecie w mniej znane dzielnice, zamieszkałe głównie przez czarnoskórych osobników. Blaszane budynki, bezdomni, panie lekkich obyczajów nie sprawią, że poczujecie się tam bezpiecznie.

Widok na Parlament z placu Syntagma

Wszędzie w Atenach są drzewa z mandarynkami! Idąc na wzgórze Likavitos widziałyśmy ogromną ilość tych drzewek 🙂

Jeżeli odwiedziłabym Ateny latem lub w upalne dni, to na pewno pojechałabym do jeziora Vouliagmenis, szczerze mówiąc wciąż czuje niedosyt, że nie dotarłam do tego miejsca. Położone jest godzinę drogi od Aten, a wstęp jest płatny ok 10 euro w zależności od dnia. Jezioro ma w sobie właściwości lecznicze, zawiera np. potas, wapń, żelazo, jod. Woda jest cieplutka przez cały rok dzięki źródełkom głębinowym. Latem organizowane są tam dodatkowe atrakcje dla turystów. Po zobaczeniu zdjęć na oficjalnej stronie jeziora oraz na blogach kompletnie przepadłam, wydaje mi się przepiękne, żałuję, że mnie tam nie było i zdecydowanie chciałabym tam pojechać. Będąc w okolicy koniecznie poczytajcie o tym miejscu i jeżeli tylko będziecie mieli chwilę czasu to nie popełniajcie mojego błędu i zobaczcie je! 🙂

 

 

Na co uważać w Atenach i czego nie robić na lotnisku ?

Przede wszystkim, to na co zwracali nam szczególną uwagę wszyscy w Atenach to kradzieże. Same byłyśmy świadkami sytuacji, w której w tłumie podczas wchodzenia do metra mężczyzna wyciągnął dziewczynie telefon, na szczęście widziała to inna pani, która zaczęła głośno na niego krzyczeć, a ten spłoszony oddał telefon dziewczynie. Szczególnie trzeba uważać podczas wchodzenia/wychodzenia z metra kiedy wszyscy zajęci wejściem nie zwracają uwagi na swoje rzeczy. Tłum ludzi napiera i nawet się nie zorientujesz, a sprawni złodzieje staną się posiadaczami Twojej rzeczy. Najlepiej nosić nerki albo plecaki z przodu, nie jest to dziwny widok w Atenach, większość turystów jak i mieszkańców tak chodzi 🙂

Kolejna rzecz, która nam się przytrafiła to samolot, który odleciał przed naszymi oczami – nasz samolot! :/ Pamiętajcie, że lotnisko w Atenach jest bardzo duże, już wydaje się, że to koniec, a tu jeszcze trzeba przejść kolejne metry… Dodatkowo może się zdarzyć długa kolejka przy odprawie (jak w naszym przypadku) po której trzeba przejść serpentynkami przez strefy bezcłowe itd. Koniec końców czas ucieka i samolot również. Kiedy dotarliśmy do ostatnich bramek okazało się, że brakło nam kilku minut, a panie tam pracujące nie mają już kontaktu z pilotem i musimy powiedzieć samolotowi papa. Także kolejna przestroga, najpierw idźcie pod bramkę, a później róbcie wszystkie inne rzeczy 🙂
A i obale mit – na tym lotnisku nie wywołują z nazwiska, także jakbyście chcieli poczuć się jak gwiazdy, to nie tym razem 🙂

Malta i Gozo

Gozo

Co warto zwiedzić na Gozo i jak tam dotrzeć?

Na Gozo dotrzemy z Malty promem, który odpływa z północy wyspy – Cirkewwa Ferry Terminal. Koszt za przepłynięcie kierowcy  z samochodem to 15,75 euro, a pasażera 4,75. Bilety można zakupić w drodze powrotnej (tylko wtedy są sprawdzane), ale jak macie chwilę to kasy znajdują się również w porcie na Malcie. Rejs trwa chwilę, myślę, że maksymalnie 15 minut, więcej czasu zajmuje wjazd i wyjazd wszystkich pojazdów. Prom pływa co 45 min, a dokładny rozkład, ceny oraz inne aktualne informacje znajdziecie na stronie https://gozochannel.com/en/home.htm

Moim zdaniem Gozo ma fantastyczne cuda natury i stała się moją ulubioną wyspą w Republice Malty 🙂

Azure Window

Nieistniejąca już formacja skalna, która była albo nadal jest najbardziej znaną atrakcją turystyczną w Republice Malty. Niestety w marcu 2017 roku zawaliła się podczas sztormu..  Nie zrobimy sobie już pięknego zdjęcia z Lazurowym Oknem, ale nadal można zobaczyć na przykład blue hole, lub się w nim pokąpać.

miejsce, gdzie jeszcze w 2017 roku było Azure Window

Blue Hole to niewielkie jezioro morskie stworzone naturalnie w klifie, połączone z wodą morską. W dniu kiedy byliśmy w tej okolicy wiał silny wiatr i niestety tego pięknego naturalnego basenu praktycznie nie było widać, a stojąc nieopodal morza odbijające się fale trafiały prosto w nas 🙂

 

Jeżeli będziecie w okolicy polecam również zobaczyć Fangus Rock oraz Inland Sea Diversite.  Zdjęcia poniżej

Klify Sanap

Ogromne Klify na Gozo robią niesamowite wrażenie. Od zawsze bardziej zachwycałam się tym co natura ma nam do zaoferowania, niż rzeczami stworzonymi przez człowieka. Oczywiście wiele budynków jest przepięknych i musiał zostać włożony ogromny trud w ich zbudowanie, jednak mimo wszystko najlepiej czuje się w pięknych, stworzonych przez naturalne procesy miejscach 🙂

Ramla Bay

Nowość na tym blogu, pokazuję tylko jedną plażę 😛 Jako, że nie był to wyjazd typowo wakacyjny przeznaczony na leżenie i odpoczywanie, to  na mojej liście rzeczy do zobaczenia nie znalazło się zbyt wiele plaż. Dlaczego tę jednak postanowiłam wyróżnić ? Z uwagi na niesamowicie pomarańczowy piasek. Chyba jeszcze tak innej i ciekawej plaży nie widziałam i chętnie latem spędziłabym tam więcej czasu. Zobaczcie sami 🙂 Przyznam szczerze, że nad morzem w lutym wieje silny, zimny wiatr, dlatego nie zagrzaliśmy tam zbyt długo miejsca.

Panwie solne

Zwane również basenami solankowymi służą do pozyskania soli z wody morskiej. W pobliżu znajduje się malutki sklepik, w którym można zakupić sól prosto z morza przy Gozo.  Tak naprawdę podobne panwie możecie znaleźć w wielu miejscach na wyspie, my trafiliśmy akurat na te 🙂  Z ciekawostek mogę powiedzieć, że proces pozyskania soli jest długi i pracochłonny. Do wyprodukowania 1 kg soli potrzeba 24 litrów wody.

Rabat

Stolica Gozo ma tak naprawdę dwie nazwy Rabat i Victoria. Wpisując w nawigację Rabat w pierwszej kolejności wyskoczyło mi miasto na Malcie, dopiero precyzując gdzie chciałabym dojechać, doprowadziła mnie we właściwe miejsce. Stolica Gozo jak i cała wyspa jest zbudowana z piaskowca. Znajdziemy tam wąskie, klimatyczne uliczki, zabytkowe kościoły, czy muzea. Cytadele, z której rozpościera się widok na okolicę, czyli właściwie dachy budynków 🙂 W Rabacie pochodziliśmy chwilę, kupiliśmy pamiątkowe magnesy, zjedliśmy obiad i ruszyliśmy z powrotem na Maltę i samolot do Polski.

Malta i Gozo

Malta

Malta jest maleńkim państwem na Morzu Śródziemnym, jej długość to zaledwie 28 km. Obejmuje archipelag Wysp Maltańskich, z których zamieszkałe to: Malta, Gozo i Comino. Powodów, dla których warto odwiedzić Maltę jest wiele. Między innymi krystaliczne wody idealnie nadające się do nurkowania, mnóstwo zabytków, plaże, skaliste wybrzeża oraz ogromne klify. Mnie skusiły właśnie wspomniane klify i chęć ucieczki, choć na chwilę od zimy 🙂 Wybraliśmy się na Maltę jedynie na 3 dni, ale z uwagi na to, że wyspa jest mała, na spokojnie mogliśmy zobaczyć wiele jej walorów. Obejrzałam mnóstwo pięknych zdjęć, znalazłam okazyjne bilety i ruszyliśmy w drogę 🙂

Kiedy najlepiej odwiedzić Maltę?

Na Malcie panuje klimat z łagodnymi, krótkimi zimami oraz długim i cieplutkim  latem. Średnia roczna temperatura to 23 stopnie. Zimą temperatura spada do około 14 stopni, także bez problemu można uciec od mroźnych zim w Polsce. Miejsc do zwiedzania jest naprawdę mnóstwo. Malta nie jest  wyspą, do której warto jechać jedynie latem, uważam, że właśnie tłumy turystów ledwo mieszczących się na plażach, czy przy atrakcjach mogłyby odbierać jej trochę uroku. Mówi się, że osoby chcące jedynie poleżakować mogą być Maltą trochę rozczarowane. W grudniu i styczniu występuje najwięcej opadów, przekonałam się o tym również w lutym 🙂 Niestety na 3 pełne dni pobytu, dwa mieliśmy deszczowe, było stosunkowo ciepło, jednak przelotne ulewne opady mogły nieco popsuć plan wycieczki oraz nasze humory 🙂 Co najgorsze, deszczowe dni prognoza wskazywała jedynie na czas naszego pobytu, a przed i po świeciło słońce i było cudowne 17 stopni. Aleee nie ma co, wiedzieliśmy na co się decydujemy i niestety tym razem (w sumie jak do tej pory jedyny raz) dopadł nas pogodowy pech. Pobyt wynagrodził nam ostatni, w pełni słoneczny dzień i tak Maltę, a w szczególności Gozo zapamiętamy.

Czym podróżować po Malcie?

Komunikacja miejska

Komunikacja na Malcie jest bardzo dobrze rozwinięta, do wszystkich atrakcji prawdopodobnie można dojechać autobusem. Najwyżej trzeba będzie przespacerować kawałek. Wszystkie przystanki nie są zadaszone, także nie uchronią Was przed deszczem, mijaliśmy wiele osób stojących i moknących w środku ulewy, ale czasem naprawdę nie ma gdzie się schować. W piękne dni, których z resztą jest większość, podróżowanie autobusem będzie w miarę przyjemne. A jak wygląda to cenowo?

Można wykupić kartę „tallinja card” na 12 przejazdów. Za każdym razem wchodząc do autobusu należy ją skasować. Koszt takiej karty to 15 euro. Jeżeli podróż będzie raczej okazyjna, można kupić pojedyncze bilety za 1,5 euro każdy w sezonie zimowym oraz za 2 euro w sezonie letnim. Zakupicie je przy wsiadaniu do autobusu.

Wypożyczenie auta

Zdecydowaliśmy się na zwiedzanie Malty samochodem z uwagi na wcześniej wspomniane opady. Nie chcieliśmy w dni deszczowe siedzieć w hotelu. Wiadomo, że nie padało non stop, ale w fazie ulewy mogliśmy się gdzieś schronić. Nie ukrywając jest to też dużo szybsze, dzięki czemu można zaoszczędzić więcej czasu i podczas krótszych wyjazdów więcej zwiedzić. Po wyjeździe stwierdziliśmy, że była to najlepsza możliwa decyzja. Warto wiedzieć, że na Malcie jest ruch lewostronny, na początku ciężko było się przyzwyczaić jeżdżąc „pod prąd” w szczególności na rondach, ale po kilku kilometrach nie było już problemu. Chciałabym jeszcze obalić wszystkie mity, które czytałam o stylu jazdy Maltańczyków. Po pierwsze jeżdżą bardzo poprawnie o wiele lepiej niż np. Włosi na Sycylii. Po drugie nie było w ogóle korków. Czytałam, że niezależnie od pory zawsze będziemy stać w korkach, ja ich w ogóle nie zauważyłam, co też może być powodem wyjazdu poza sezonem. Z pewnością latem ruch jest większy i częściej można napotkać utrudnienia na drodze, ale na pewno nie zimą.

A jak z cenami?

Wypożyczenie samochodu na pewno jest dużo wygodniejsze, ale i droższe. Wiele wypożyczalni wymagało dużego limitu na karcie kredytowej. Jeżeli posiadacie ponad 1000 euro na karcie to wypożyczycie auto za grosze. Gorzej jeżeli nie.. wtedy sytuacja się komplikuje i albo wypożyczenie nie jest możliwe, albo musicie wykupić drogie ubezpieczenie. Tak było w naszym przypadku. Auto wypożyczyliśmy z firefly za 60 zł i do tego musieliśmy dobrać ubezpieczenie za 68 euro z pełną gwarancją, co było plusem, bo nie musieliśmy martwić się o wszelkie kolizje, czy otarcia. Kaucja w tym przypadku wynosiła 100 euro, które było zabezpieczeniem na ewentualne mandaty i opłaty drogowe.

Reasumując, pomimo poniesionych wyższych kosztów, drugi raz również wybralibyśmy auto, aby podróżować po Malcie. Nie martwiliśmy się, o której godzinie mamy autobus, czy musimy się przesiadać, gdzie dojedziemy, a gdzie nie. Byliśmy wolni i nawet jak zabłądziliśmy to zawsze trafialiśmy w warte zobaczenia miejsca, do których na pewno nie dotarlibyśmy autobusem.

Co warto zwiedzić na Malcie?

Popeye Village

Wioska Popeya powstała na początku lat 70 na potrzeby nakręcenia filmu Popeye. Niestety film okazał się klapą, a cała scenografia miała zostać zburzona, jednak władze miasta postanowiły zrobić z niej atrakcję turystyczną. I bardzo dobrze, bo do dziś przyciąga masę turystów, nie tylko tych najmłodszych. Do kolorowych domków można wejść, kupić pamiątki, obejrzeć film, zagrać w golfa, wychodzi też aktor przebrany za Popeya i odgrywa show. Latem można wykorzystać atrakcje wodne przy zatoce.

Wstęp kosztuje 10 euro dla dorosłych i 8 euro dla dzieci.

Marsaxlokk

Zatoka rybacka z pięknymi kolorowymi łódkami, które przyczyniły się do jej popularności. Nazwa wzięła się od dwóch słów Marsa – port i Xlokk – południowo – wschodni wiatr. Będąc w pobliżu Marsaxlokk warto zahaczyć o tę część Malty, przespacerować się wzdłuż zatoki, można wstąpić na kawę, czy zjeść coś w restauracji. W niedziele wzdłuż nadbrzeża odbywa się targ rybny.

Te łódeczki nazywają się Luzzu i stały się symbolem już nie tylko Marsaxlokk, ale i całej Malty, ich wizerunek widnieje na magnesach, czy innych pamiątkach. Malowane są na niebiesko, żółto, czerwono, a nawet zielono. Dodaje się również symbol zwany okiem Ozyrysa, który ma odstraszać złe duchy. Łódki do dziś służą do połowu ryb oraz wożenia turystów. Pięknie wyglądają na tle błękitnej wody i piaskowych budynków 🙂

 

San Peters pool

Niedaleko Marsaxlokk znajduje się bardzo ciekawy twór natury – wyrzeźbione przez wodę oko w skale. Latem z pewnością cieszy się dużą popularnością „plażowiczów”, co prawda w żaden sposób nie przypomina to plaży, ale wielbiciele skoków do wody na pewno na to nie narzekają.

Początkowo troszkę zabłądziliśmy, ale tak jak mówiłam nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i dotarliśmy do pięknych klifów, które można zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Aby uniknąć wpadki, albo jeżeli chcecie zobaczyć te klify to zamieszczam mapkę, jak tam dojechać

 

Aby dotrzeć docelowo do San Peters Pool należy stanąć na parkingu przy tej drodze:

A tutaj San Peters Pool:

Valetta

Na pewno warto odwiedzić najmniejszą stolicę Europy. Nie mieliśmy szczególnego planu zwiedzania, wiedzieliśmy, że wszędzie i tak szybciutko dojdziemy na nogach. Valetta jest otoczona wodami, dlatego najlepiej zobaczyć ją z przeciwległego lądu. Koszt rejsu to 1,5 euro w jedną stroną i 2,80 euro w dwie. Cena niewielka, a widok na miasto naprawdę piękny. W Valettcie znajdziemy również wspaniałą architekturę, klimatyczne, wąskie uliczki, forty oraz ogrody. Warto również przespacerować się Ulicą Republiki prowadzącą przez całe miasto, znajdziecie tam między innymi butiki znanych projektantów. Należy wspomnieć też o ogrodach Barraka. Można do nich dotrzeć na dwa sposoby – windą prosto z portu oraz drogą zaraz po wejściu do centrum przez główną bramę.

 

 

Ciekawostki:

  • Języki maltański i angielski są językami urzędowymi na Malcie, są również przedmiotami obowiązkowymi w szkole.
  • Na Malcie jest 300 dni słonecznych w roku
  • Panuje ruch lewostronny
  • Mieszkańcy mają wysoki wskaźnik zadowolenia z życia, są pomocni i życzliwi

 

Zakynthos

Najpiękniejsze plaże na Zakynthos

Wbrew pozorom na Zakynthos jest więcej ładnych plaż, niż można przypuszczać. Większość osób kojarzy tę wyspę jedynie z Zatoką Wraku. Warto jednak pokusić się i odwiedzić mniej popularne, ale też piękne plaże. Postaram się Wam je trochę przybliżyć.

Oczywiście na zatokę warto, a nawet trzeba się wybrać będąc na Zakynthos, zasłużyła sobie na oddzielny post, który możecie przeczytać tutaj.

Xigia Beach

Kolejnym wartym uwagi miejscem jest Xigia Beach, jest to mała, żwirkowa plaża. W tych rejonach w wodzie wydobywa się siarka powodując jej zmętnienie, charakterystyczny kolor oraz zapach. Kąpiel w niej będzie odczuwalna na skórze, niemniej jednak ma to dla niej pozytywny wpływ – ponoć siarka wygładza skórę.

Zatoczka pięknie wygląda z góry, można się zatrzymać na pamiątkowe zdjęcie. Znajduje się tam bar z jedzeniem oraz napojami. Jako, że klif jest wysoki, a zejście na plaże jest dość strome i zajmuje trochę czasu, to właściciele baru wyszli temu naprzeciw. Wymyślili coś na kształt kolejki liniowej i zamówione produkty opuszczają na sznurku w koszyku. Nie trzeba było się martwić o konieczność ponownego schodzenia i wchodzenia. Jeżeli na plaży złapie was ochota na zimnego loda, albo coś do jedzenia można to zrobić nie wspinając się na górę 🙂

Laganas Beach

Laganas Beach znajduje się w miasteczku o tej samej nazwie. Jest to piaszczysta, bardzo długa i szeroka plaża. Można nią dojść, aż do terenu rezerwatu w miejscowości Kalamaki. Choć miasteczko jest duże, plaża nie jest zatłoczona.

Jest to niezwykłe miejsce, ponieważ żółwie Caretta Caretta składają na niej swoje jaja i mając szczęście można zobaczyć małe wyklute żółwiki idące w stronę morza. Wieczorami spokojniejsza część plaży w kierunku Kalamaki zostaje zamknięta dla ludzi, aby nie straszyć żółwi i nie stwarzać dla nich zagrożenia. Wolontariusze chodzą po plaży, dbają o porządek, wypraszają turystów oraz tworzą tabliczki ostrzegające o miejscach, w których są złożone jaja. Oznaczone lęgowisko dokładnie obserwują i gdy zbliża się termin wyklucia, tworzą żółwiom drogi do morza, aby nie zabłądziły na lądzie.

 

Grekas Beach

Jest to plaża przypominająca Laganas, znajduje się na krańcu wyspy na terenie parku narodowego. Tutaj ponownie żółwie Caretta składają jaja. Obowiązuje zakaz pływania łodziami, aby nie ingerować w środowisko naturalne tych zwierząt. Ponadto z plaży widzimy ładne widoki na klify i nawet w szczycie sezonu nie ma tłumów.

Porto Limnionas

 

Przepiękne miejsce, jednak nie nadające się dla osób chcących poleżeć na piasku. Porto Limnionas jest zatoką wokół klifów, ręcznik można rozłożyć na skałach. Przydatne są tam buty do wody oraz maska do nurkowania. Dzięki głębokiej wodzie oraz ułożeniu skał jest to miejsce idealne do skoków, nie ma łagodnego zejścia do wody, trzeba skoczyć ze skał. Znajdują się tam również jaskinie, do których można wpłynąć. Na górze znajdziemy toalety oraz restauracje.  Podsumowując, można tam doświadczyć fajnej zabawy oraz pięknych widoków.

Porto Zorro

 

Przepiękne, spokojne, pełne zieleni miejsce. Znajdują się tam unikatowe formacje skalne. Woda jak na całym Zakynthos cieplutka i czysta. Porto Zorro jest bardzo zadbane, sprawia wrażenie  „czystego”, widać, że dołożono wszelkich starań w jego zagospodarowanie.  Nie jest to bardzo popularna plaża, można odpocząć od dużej ilości turystów, choć zupełnie nie wiem dlaczego, bo moim zdaniem jest wyjątkowa. Chyba mam słabość do skał zanurzonych w krystalicznej wodzie..

Banana Beach

 

Banana Beach – raj dla miłośników sportów wodnych. Jest tam dość pusto, dookoła brak hoteli. Plaża jest długa, szeroka i wietrzna przez co można pobawić się na wodnych atrakcjach. Oczywiście nie zrobiłam tam żadnego zdjęcia… Musicie uwierzyć na słowo, że atrakcji wodnych jest naprawdę dużo! Począwszy od skuterów wodnych, banana, po inne dmuchane pływające rzeczy, których nie jestem w stanie nazwać 🙂